W Polsce więcej osób popełnia samobójstwo niż ginie w wypadkach drogowych - alarmują eksperci, którzy spotkali się w Łodzi na I Kongresie Suicydologicznym. Uczestniczyło w nim ok. 800 specjalistów z kraju i zagranicy, którzy zajmują się problemami samobójstw.

Suicydologia to nauka badająca problemy związane z samobójstwami. Analizuje też motywy samobójców oraz pracuje nad metodami zapobiegania temu zjawisku.
Z danych policyjnych wynika, że w zeszłym roku samobójstwo popełniło ponad 5,2 tys. osób, z czego 80 proc. stanowili mężczyźni. Także co piąty zgon nastolatka był spowodowany samobójstwem. Według Komendy Głównej Policji (KGP), do zamachu samobójczego dochodzi co 47 minut.
- Bardzo często zajmujemy się ofiarami wypadków drogowych. Słusznie, ale jednocześnie nie poświęcamy dostatecznej uwagi ofiarom samobójstw. To problem polityki społecznej państwa. Przy wypadkach drogowych mówimy, że winni są kierowcy, dziurawe drogi, pijaństwo. Jest na kogo zrzucić odpowiedzialność. A kogo obciążyć winą przy samobójstwie? - zastanawiał się prezes Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego prof. Brunon Hołyst.

Zdaniem prof. Łukasza Święcickiego z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, liczba samobójstw prawdopodobnie jest wyższa niż w policyjnych statystykach, bo wiele takich incydentów w ogóle nie zostaje odnotowanych. Dopiero w tym roku został wprowadzony obowiązek rejestrowania prób samobójczych w kartach leczenia szpitalnego. Wcześniej nie było obowiązku sprawozdawania zamierzonych samouszkodzeń z intencją odebrania sobie życia. Informacje o osobach po próbach samobójczych pozostających pod opieką placówek medycznych nie były też przekazywane policji.
- Danych ogólnych jest niewiele i są dość niejasne. GUS podaje inną liczbę samobójstw niż policja, a różnica między nimi wynosi nawet 30 proc. Chcielibyśmy poznać strukturę samobójstw, ich najczęstsze przyczyny, ale nie mamy wiarygodnych danych. Każdy ze specjalistów orientuje się np. jak to jest w jego klinice, ale jak jest w całej Polsce - nie wiemy -zaznaczył prof. Łukasz Święcicki.

Szacuje się, że 60-90 proc. osób, które dokonały prób samobójczych (zależnie od grupy wiekowej) przejawia różne zaburzenia psychiczne, m.in. depresję.

- Z badań prowadzonych wśród osób, które przeżyły próbę samobójczą wynika, że większość z nich w okresie przed targnięciem się na życie miała różne formy depresji. W jednym z wykładów podczas Kongresu specjalista z Holandii przytoczył analizy, na podstawie których można stwierdzić, że tam, gdzie stosuje się prawidłowe metody leczenia i zapobiegania depresji, spada współczynnik samobójstw - dodał prof. Święcicki.
Suicydolodzy podkreślali, że przyczyną samobójstwa jest zwykle splot wielu czynników, natomiast w zapobieganiu tragediom najważniejszą rolę odgrywa wsparcie udzielone osobie w kryzysie. Według prof. Hołysta warto interesować się ludźmi, którzy są w potrzebie. - Słowo leczy, ale też zabija. Wybierzmy tę pozytywną wersję- zaznaczył.

Pomoc, gdy ma się myśli samobójcze można znaleźć m.in. w Centrum Wsparcia dla Osób w Stanie Kryzysu Psychicznego Fundacji ITAKA, gdzie pod numerem 800 70 22 22 przez całą dobę i przez cały tydzień można bezpłatnie poprosić o poradę, albo zwyczajnie porozmawiać. Jest też całodobowy Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży pod numerem 116 111 ma Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę.

Suicydolodzy podpisali deklarację, w której postulują m.in. podjęcie działań, które będą zapobiegały zachowaniom samobójczym i wykluczeniu społecznemu. Domagają się też łatwiejszego dostępu osób cierpiących na depresję czy inne zaburzenia psychiczne do bezpłatnej, kompleksowej pomocy oraz bardziej skutecznej polityki państwa w zakresie profilaktyki uzależnień i leczenia osób uzależnionych. Postulują również, by uwzględnić problemy grup ryzyka samobójczego w planowaniu i realizacji Polskiej Strategii Prewencji Samobójstw. Zwracają też uwagę na konieczność zapewnienia finansowania strategii i koordynacji jej realizacji.