Kuchnia włoska należy do jednej najbardziej popularnych na świecie. Nawet w Korei Północnej możemy znaleźć jedną (wow) pizzerię (podobno sam Kim Dzong Un wysłał północnokoreańskiego kucharza na praktyki do Neapolu).

Według portalu http://www.polskieradio.pl w Polsce jest ponad 4 tysiące pizzerii, a wciąż powstają nowe! To tłumaczy dlaczego Magda Gessler wzdycha ciężko rozpoczynając rewolucję w kolejnej restauracji serwującej „włoszczyznę”. Czy to jakaś tęsknota za słońcem, południowym klimatem? A może nasza kuchnia polska wcale tak bardzo się nie różni od włoskiej? Brzmi wyzywająco? Zobaczmy. Przyjrzyjmy się ulubionym potrawom polecanych przez moich włoskich znajomych, o których pisałam TU

Gnocchi al burro e salvia – bezpośredni odpowiednik naszych kopytek z masłem i cukrem! Przysmak z dzieciństwa wielu Polaków, serwowany często w szkolnych stołówkach i przedszkolach. Od włoskich gnocchi różni je tylko brak szałwii (a może by poeksperymentować?) i kształt. Wspólną cechą jest fakt, że w Polsce występują także w wersji z twarogiem, a we Włoszech z delikatną ricottą.

Pasta al pomodoro – przecież bez cienia wątpliwości jej polskim odpowiednikiem jest nasza zupa pomidorowa z makaronem! Kto nie zajada się nią w poniedziałkowe obiady (nadwyżka rosołu)? Oba dania można przyprawić na różne sposoby – z bazylią czy pietruszką, a ich bazą jest sofritto czyli marchewka, seler i cebula. Jedyną różnicą jest proporcja i konsystencja – dla nas dodatkiem jest makaron, a dla Włochów sos!

Foccaccia – chleb zapiekany bądź smażony z oliwą i ziołami. Czy nie można by jej porównać do naszej kromki ze smalcem? W końcu jest to pieczywo wraz z dobrej jakości tłuszczem i dodatkiem (u nas zamiast ziół - cebulka). Jest idealnym czekadełkiem, „zapychaczem” przed posiłkiem. We Włoszech tak jak i w restauracjach w Polsce podaje się ją w formie przekąski przed posiłkiem.

Przychodzi mi do głowy jeszcze wiele innych porównań. Może to dlatego tak kochamy włoską kuchnie - koniec końców są to smaki, które ROZUMIEMY. Węglowodan, pomidor, ser – proste połącznie, na którym opiera się cały geniusz. Na koniec ciekawostka. Włosi też jedzą kotlety! Nie schabowe, ale cielęce. Też obtoczone w bułce tartej, ale smażone na maśle. To cotoletta alla milanese czyli kotlet po mediolańsku, potrawa, którą można dostać w prawie każdej włoskiej restauracji. Serwowana z kawałeczkiem masła lub plasterkiem cytryny. 
A za co Wy kochacie włoską kuchnie? Czy uważacie, że ma ona w ogóle coś wspólnego z polską?

Na koniec podaję przepis na włoskie kopytka z masłem i szałwią. Przepis podany mi przez pewną panią z Bresci… Wypróbujcie, a nie pożałujecie !

Gnocchi al burro e salvia
składniki na ciasto do gnocchi:
50 g ricotty
120-150 g mąki
100 g startego parmezanu lub grana padano
1 jajko
sól
gałka muszkatołowa

składniki do podawania:
4 łyżki masła
gałązka szałwii 
20-30 g startego parmezanu do posypania

Wszystkie składniki wymieszać i wyrobić 4-5 minut. Jeżeli ciasto jest zbyt lepkie - dodać mąki. Formować wałeczki (ew. podsypać troszkę mąką) i widelcem lub dwiema łyżeczkami oddzielać kluseczki. Gotować w osolonej wodzie mniej niż minutę (wyjąć, jak tylko wypłyną). Odcedzone wrzucić z powrotem do garnka, dodać masło, porwaną szałwię (można, ale nie trzeba uprażyć ją wcześniej na suchej patelni), posypać wszystko resztą parmezanu.

Składniki muszą być najlepszej jakości. Jeśli zrobisz za dużo gnocchi, przed gotowaniem część można zamrozić (uważajcie tylko, żeby się nie posklejały).