Chociaż przyjeżdżam do Włoch od kiedy byłam dzieckiem, burratę odkryłam stosunkowo niedawno. Poznałam ją przez przypadek - rodzice mojego znajomego zaproponowali mi w restauracji pizzę z rukolą, culatello (o tym też kiedyś opowiem) i ową tajemniczą burratą.

Nie chciałam ich urazić i chociaż nie miałam pojęcia co to takiego, zamówiłam zaproponowany mi przysmak. Od tego czasu wiem, że burrata jest jedną z najsmaczniejszych rzeczy jakich próbowałam (i próbuję, kiedy tylko mogę!). Smak burraty zrobił na mnie takie wrażenie, że po powrocie do domu postanowiłam wygooglować coś na jej temat, zdziwiona, że nigdy wcześniej nie było mi dane przeżywać takich kulinarnych uniesień. Wtedy natrafiłam na artykuł zatytułowany „Burrata śni się po nocach” - wywiad z Jackiem Grochowiną jednym z najlepszych kucharzy młodego pokolenia. Przeczytajcie fragment:

“Mówił pan kiedyś, że najbliższa jest panu kuchnia południowych Włoch. Dalej tak jest?

Południowe Włochy to typowe „mama food”. Ich największym plusem jest prostota i czystość smaku. To kuchnia dość biedna, w której używa się kilku podstawowych produktów: pomidorów, grzybów, warzyw strączkowych, oliwy. Ale danie, które dosłownie wbiło mnie w fotel, to burrata. Jak się ją raz zje, to będzie się śniła po nocach.

Co to jest?

To taka kremowa mozzarella, z której po rozkrojeniu ze środka wypływa gęsta śmietana. Najlepiej jeść burratę samą, można polać oliwą, posypać pieprzem, dodać dobrego pomidora. W Nolicie [restauracji Jacka Grochowiny – przyp. autorka] podajemy burratę od jej najlepszego włoskiego producenta. Przypomina tę, którą na moich oczach wykonywał mleczarz w miasteczku na południu Włoch. Tam ten ser smakuje najlepiej. Tak samo zresztą jak schabowy, który nawet w najlepszej restauracji nie będzie smakował tak dobrze, jak u mamy na obiedzie.”

Fragment pochodzi z wywiadu autorstwa Darka Klimczaka ze strony www.voyage.pl

Potraficie sobie wyobrazić kremową mozzarella z której wypływa delikatna śmietanka? Proste i genialne. Zwróćcie też uwagę na słowa młodego kucharza, że kuchnia południowo włoska to kuchnia biedna! Dlatego zachęcam do skończenia z powielaniem mitu, iż kuchnia włoska (bo także ta północna) to wykwintne, drogie dania, a Polaków stać tylko na bułkę z parówką (albo pizzę z sosem czosnkowym, sic!).

Gdy czasem pytam włoskich znajomych jakie jest ich ulubione danie zachwycają mnie ich najczęstsze odpowiedzi:
Luana, Trieste: Gnocchi al burro e salvia - włoskie kopytka z masłem i szałwią
Luca, Rimini: Pasta al pomodoro - Makaron z sosem pomidorowym
Silvia, Bari: Focaccia – rodzaj pieczywa z oliwią, ziołami i pomidorem
Matteo, Mediolan: Risotto in bianco - risotto bez dodatków

Zrobione z dobrej jakości składników są wspaniałe w swojej prostocie. Czy jest coś bardziej cudownie naiwnego od chleba z oliwą? Hmm… Może chleb ze smalcem?  Jakie są Wasze ulubione dania? Czy są to smaki z dzieciństwa? Już niedługo podam przepisy na przepyszne włoskie “biedne” dania polecane przez moich znajomych makaroniarzy oraz… ich polskie odpowiedniki! Bo jak tu się nie zachwycać kromką świeżego chleba ze śmietanką i cukrem??

Ps. Przepisu, jak jeść burratę nie podaję, bo wiem, że w Polsce jest nadal prawie niemożliwe ją dostać. Gdybyście jednak mieli okazje natknąć się na nią w restauracji, albo wybieracie się do Włoch to koniecznie spróbujcie, ale uważajcie… można się zakochać!

Missprosecco