Każdy, kto zechce będzie mógł zobaczyć, które polskie firmy nie płacą swoich zobowiązań. Wystarczy, że przedsiębiorca będzie zalegał fiskusowi z zapłatą co najmniej 5 tys. zł. żeby znaleźć się na czarnej liście, która już niebawem będzie dostępna w internecie.

Oczywiście, celem tej ustawy, nad która właśnie pracują posłowie, będzie ułatwienie fiskusowi dochodzenie swoje należności. Gdy wejdzie w życie, w sieci pojawi się ogólnodostępny Rejestr Należności Publicznoprawnych. Można będzie zapoznać się z jego zawartością wchodząc na „Portal Podatkowy”, czyli stronę ministerstwa finansów. Będą tam publikowane informacje o zaległościach, jakie mają przedsiębiorcy wobec państwa, czyli o wysokości podatku, składek ZUS i mandatów skarbowych.

Informacje o wysokości zadłużenia będą wprowadzane do rejestru na bieżąco przez urzędników skarbowych, ale w powszechnie dostępnym portalu nawa firmy oraz wysokość jej zobowiązań pojawi się wtedy, gdy przekroczą one 5 tys. zł. Jednak, zanim to nastąpi, firma zostanie listownie poinformowana o takim zagrożeniu, a dłużnik będzie miał 30 dni na uregulowanie należności. Informacje o wierzytelnościach nie będą tak od razu dostępne każdemu Kowalskiemu. Jeśli ktoś będzie chciał zasięgnąć takich informacji o firmie, trzeba będzie się wcześniej uwierzytelnić za pomocą systemu ePUAP lub podpisu elektronicznego. Bardziej skomplikowana procedura będzie obowiązywała, gdy dłużnikiem będzie osoba fizyczna. Żeby poznać takie zobowiązania trzeba będzie wcześniej wystąpić o zgodę do... zadłużonego.